Tak,właśnie,dziś dzień bez samochodu,podobno! A ja,na przekór, właśnie dziś wsiadłam do samochodu, raz na jakiś czas taki wyczyn urządzam
=] było nieźle tylko w mojej okolicy o 15 zaczynają się korki w każdusieńką stronę…heh…no,ale jakoś to przebrnęłam
nie rozbiłam nikomu lusterka, choć nie powiem, mogliby je pochować z deka,żeby innym nie przeszkadzać ;D poza tym mam na koncie rozbity zderzak, bo jakaś ciężarówka wyjeżdżała spod składu budowlanego z impetem, a ja akurat cofałam i..tak zupełnie niechcący trafiła na mnie…
do tego facet,który kierował był z deka wycięty i za Chiny Ludowe nietrafiało do niego, że to on przeholował, bo ja byłam pierwsza w cofaniu. A tak w ogóle to ja zawsze powtarzałam, że lubię najbardziej jeździć na rowerze i kropka i nie wiem, co mnie podkusiło do wsiadania do tego wozu i czemu ktokolwiek mnie na to namawiał. No,to ta sprawa załatwiona:)
Szczerze mówiąc wcale nie widać było dziś na ulicach, żeby ktokolwiek przejmował się tym Dniem bez samochodu, zwłaszcza zauważyłam to stojąc w tym zakichanym korku,przez który spóźniłam się do Urzędu przed jego zamknięciem :/ Kolejny powód by jechać rowerkiem albo na piechotkę. No,trudno,załatwię to w poniedziałek, bo teraz…!
Hehe…teraz! to ja,Moi Drodzy zaczynam weekend pełną parą!
^^ Będzie spanie do południa, potem jakieś nieliczne z nielicznych obowiązków,które sobie zorganizowałam, a potem będzie spotkanie z Moim Człowiekiem,kino, kolacja przy świecach, jak ja uwielbiam te Nasze chwile wspaniałe, które razna czas udajeNam się spędzać. W niedzielę po wykonaniu niedzielnych praw i obowiązków, spotkanie z Przyjaciółmi,oczywiście w samym doborowym gronie,My z Moim Człowiekiem i reszta ludziów
a potem…
potem będziemy myśleć, co będzie potem.
Na ten czas idę spać, bo przewiduję dłuuuuugie byczenie się w wyrku
hihihihi…
Dobranoc
:*
P.s. Mojego Człowieka mi brak…ciąg dalszy… 